wtorek, 18 lutego 2014

Środy są czarne (18/2/14)

Poniedziałki są niebieskie
Jak bezchmurne niebo przed burzą,
Czy letnie niezapominajki.
Wtedy go pierwszy raz ujrzałam.
Jego głos smakował gorzką czekoladą
Powoli topniejącą na języku,
Jego oczy brzmiały jak słowik zamknięty w klatce
Szukający świeżego powiewu wolności.
Bił od niego ten pusty, bladoniebieski smutek.

Wtorki są pomarańczowe
Smakują brzoskwiniami i pozostają na języku,
Czasem można w nich dostrzec ulotne promienie,
Są jak zachodzące słońce na horyzoncie.
Widziałam go znowu.
Słuchałam jego spojrzenia.
Smakowałam głosu.
Milczałam.
Zostałam.

Środy były zielone
Jak łąki wiosenne, czy pąki lilii,
Pachniały świeżą miętą, oczekiwaniami, odwagą.
Nie było go.
Zamknęłam oczy.
Wspomniałam śpiew jego spojrzenia.
Pustkę bladoniebieskiego smutku.
Gorzki smak jego głosu.

Teraz środy są czarne
Jak milczenie.
Puste
Jak bladoniebieski smutek.

Odeszłam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz